Gdy ziemia pod stopami drży

Dzisiaj 29.03.2016 r. najważniejszą wiadomością dnia, było trzęsienie ziemi, o sile 5,3 w skali Richtera, w odległości 86 kilometrów na południowy zachód od  Zakynthos. Na całe szczęście nie spowodowało ono żadnych zniszczeń na wyspie i nikt nie ucierpiał, zupełnie inaczej niż 63 lata temu…

Seismoi 53 Strav5

Katastrofalne trzęsienie ziemi z sierpnia 1953 roku, prawie całkowicie zrównało z ziemią Kefalonię, Itakę i Zakynthos. Setki ludzi zginęły a tysiące zostało rannych. Ale nawet ci, którzy przeżyli nie uszli z tego kataklizmu bez szwanku, rany na ich psychice pozostaną na zawsze, z minuty na minutę ich świat przestał istnieć, zmienił się tragicznie i całkowicie. Piękna wyspiarska cywilizacja została pogrzebana pod gruzami i spalona w pożarach. Bezcenne archiwalne zbiory z epoki weneckiej, rzadkie dzieła sztuki, twórczość pisarzy i poetów, zabytkowe budynki, chrześcijańskie relikwie – wszystko zginęło pod warstwą gruzu i popiołu.

81fb0eda90a827a72cabc6a1c74d1408

Populacja wyspy uległa drastycznej zmianie. Mimo początkowego zakazu opuszczania wyspy przez mieszkańców, wydanego przez rząd – istniała obawa całkowitego wyludnienia – tysiące wyspiarzy uciekało wszelkimi możliwymi sposobami na kontynent. I tak z 48 000 mieszkańców, po trzęsieniu ziemi zostało ich tylko 20 000.

zante-seismoi-1953-xalasmata-bna1

Wszystko zaczęło się w niedzielę 9 sierpnia o godzinie 10:30, kiedy pierwsze duże trzęsienie o sile 6,4 w skali Richtera, wstrząsnęło Zakynthos, powodując dosyć poważne zniszczenia we wszystkich prawie budynkach na wyspie, mimo że popękało  wiele ścian i z dachów pospadały się dachówki, mieszkańcy odetchnęli z ulgą bo myśleli, że najgorsze już jest za nimi. Jakże się mylili. Przekonali się o tym bardzo szybko, bo już we wtorek 11 sierpnia o godzinie 5:35 rano obudził ich ogromny wstrząs o sile 6,8, który trwał 30 sekund i spowodował dużo większe szkody niż poprzedni. Stare budynki rozpadały się jak domki z kart, od jednego końca miasta do drugiego.

SEISMOS_1953_0002

Naoczny świadek Ioannis Demetis wspomina; „W chwili gdy ziemia zaczęła się ruszać pod moimi nogami, zacząłem biec za ojcem w kierunku tawerny, żeby schronić się potężnej futrynie drzwi, która zapewniała tymczasowe bezpieczeństwo. Z każdej strony słychać było odgłosy walących się budynków, krzyki przerażonych mieszkańców i szczekanie wystraszonych  psów. Wielki obłok kurzu wznosił się aż do nieba i nie można było zobaczyć  niczego w promieniu dwóch trzech metrów”

600x356_seismos-1953-kefalonia

Tego dnia wystąpiło jeszcze dziesięć wstrząsów wtórnych największe o sile 5,1 i 5,2 i to znowu uspokoiło w pewien sposób mieszkańców bo byli przekonani, że skoro ich siła maleje to niebezpieczeństwo zostało zażegnane. Niestety to był tylko początek wielkiego zła, które dopiero miało nadejść i nadeszło w środę 12 sierpnia. Zegar pokazywał godzinę 11;30, kiedy kolejne wielkie trzęsienie ziemi o sile 7,2 stopnie w skali Richtera, w ciągu 58 sekund zniszczyło wszystko, przynosząc śmierć i spustoszenie na i tak już zranionej wyspie.

10612544_682644211828649_3813329199302544513_n

Athina Theodosi cofa się pamięcią do tamtych dni. „ Dom stojący za nami runął, kurz otoczył nas z każdej strony, wciskał się do oczu, ust, do nosa, wszędzie. Ziemia pod moimi nogami trzęsła się jak oszalała, złapałam za ręce moich synów i zaczęłam krzycząc, przywoływać córki, ale mój głos zginął w ogólnym zgiełku. Teściowa zaczęła ciągnąć nas w kierunku wzgórza Strani, kiedy tam dotarliśmy zobaczyłam sąsiadów, którym też udało się uciec z tego piekła i patrzyliśmy jak na dole dokonuje się dzieło zniszczenia. I nagle w całym tym zamieszaniu i panice zdałam sobie sprawę, że zostawiłam tam na dole swoje córki (6 i 8 lat)  niewiele myśląc ruszyłam na ich poszukiwanie. Teściowa krzyczała, za mną, żebym tam nie szła, że one na pewno nie żyją, że je straciłam, a jeżeli pójdę to też zginę i osierocę swoich synów. Nie słuchałam jej. Kiedy dotarłam do naszego sąsiedztwa powietrze było gęste od gryzącego kurzu i wszystko było pokryte grubą warstwą pyłu. Zaczęłam rozpaczliwie szukać swoich córek, wołać je po imieniu. Nagle usłyszałam głos młodszej, wydobywający się spod rozwalonej fontanny, doczołgałam się do niej, była cała przemoczona i oblepiona warstwą kurzu, myślałam że zmoczyła ją woda z fontanny, ale to nie była woda, tylko krew. Dwa duże kamienie spadły na nią, uwięziły i rozbiły jej głowę. Nie wiem skąd znalazłam tyle siły, żeby je ruszyć. Wyciągnęłam ją stamtąd i wspięłam się z powrotem na wzgórze, gdzie na szczęście czekała już na mnie druga córka.  Później wybuchł pożar… i coraz więcej i więcej ludzi wchodziło na wzgórze. Przez całą noc słychać było przeraźliwe krzyki ludzi, uwięzionych w zgliszczach, którzy żywcem spłonęli, bo pomoc nie mogła nadejść z żadnej strony…”

zante.zakynthos.old-239

Według oficjalnych danych;

Znaleziono i zidentyfikowano ciała 82 osób

Dziesiątki ludzi spłonęło i nigdy ich nie zidentyfikowano.

Ponad 500 osób zostało rannych

3 000 domów runęło lub spłonęło w stolicy a 11 688 na wsiach Zakynthos.

38 440 osób zostało bez dachu nad głową.

Łącznie na Zakynthos, Kefalonii i Itace zginęło 871 osób, rannych zostało 1690, bez dachu nad głową 145 052

No Comments Yet

Comments are closed


ODWIEDŹ NAS NA NASZEJ STRONIE I FACEBOOKU